Książkę czytam - polecam, albo i nie
Дата: 12.04.2018 19:39:51
Falathi: @klosiu_1 To trochę nie tak. Nie miałem
problemów z użyciem greckich pojęć w Innych Pieśniach. Nie są
trudne i biorąc pod uwagę zawartość książki - mają sens.
Podobnie np. rozsypywanie się słów pod koniec ma sens i nie jest tylko, powiedzmy, kaprysem autora na zasadzie BO TAK. Problem dla mnie polega na tym, że te wszystkie pojęcia są opisywane najczęściej dość topornie, ciężkim językiem. Nie ma dialogów, nie ma ripost, powiedzmy że jest różnie z szybkością akcji. Dla porównania: Liu Cixin też potrafi pisać o niełatwych kwestiach, też można się przyczepić do jego stylu bo do na przykład stylu Chiny Mievilla brakuje mu strasznie dużo. Niemniej, sposób w jaki przedstawia swoje koncepcje w książce jest dużo bardziej klarowny i dużo ciekawszy. Nadto, Liu Cixin bardzo dobrze panuje nad układem powieści: gdy czytasz, pewne rozdziały, czy też tytuły budzą zdziwienie, ponieważ nie pasują do reszty. Gdy czytasz dalej, nagle okazuje się że mają sens, w takiej właśnie postaci w jakiej są. I co więcej: miały sens od samego początku. I tak na przykład, pierwszy rozdział Kresu Śmierci dzieje się w maju 1453 roku w oblężonym Konstantynopolu i dotyczy próby użycia magii, by zmienić beznadziejne położenie miasta. Całość wydaje się w zasadzie bez sensu, gdy czytasz dalej, zwłaszcza użycie magii w książce SF... aż do chwili, gdy elementy układanki wskakują na swoje miejsce i okazuje się, że ten rozdział i opisane w nim wydarzenia miały sens od samego początku a rzeczona magia bynajmniej nie była pomyłką, czy też kaprysem autora.
Dukaj przy bardzo ciekawej treści wygląda bardziej jak zbiór wykładów.
Podobnie np. rozsypywanie się słów pod koniec ma sens i nie jest tylko, powiedzmy, kaprysem autora na zasadzie BO TAK. Problem dla mnie polega na tym, że te wszystkie pojęcia są opisywane najczęściej dość topornie, ciężkim językiem. Nie ma dialogów, nie ma ripost, powiedzmy że jest różnie z szybkością akcji. Dla porównania: Liu Cixin też potrafi pisać o niełatwych kwestiach, też można się przyczepić do jego stylu bo do na przykład stylu Chiny Mievilla brakuje mu strasznie dużo. Niemniej, sposób w jaki przedstawia swoje koncepcje w książce jest dużo bardziej klarowny i dużo ciekawszy. Nadto, Liu Cixin bardzo dobrze panuje nad układem powieści: gdy czytasz, pewne rozdziały, czy też tytuły budzą zdziwienie, ponieważ nie pasują do reszty. Gdy czytasz dalej, nagle okazuje się że mają sens, w takiej właśnie postaci w jakiej są. I co więcej: miały sens od samego początku. I tak na przykład, pierwszy rozdział Kresu Śmierci dzieje się w maju 1453 roku w oblężonym Konstantynopolu i dotyczy próby użycia magii, by zmienić beznadziejne położenie miasta. Całość wydaje się w zasadzie bez sensu, gdy czytasz dalej, zwłaszcza użycie magii w książce SF... aż do chwili, gdy elementy układanki wskakują na swoje miejsce i okazuje się, że ten rozdział i opisane w nim wydarzenia miały sens od samego początku a rzeczona magia bynajmniej nie była pomyłką, czy też kaprysem autora.
Dukaj przy bardzo ciekawej treści wygląda bardziej jak zbiór wykładów.
Książkę czytam - polecam, albo i nie














