1. sierpnia 17:00 godzina W
Дата: 01.08.2016 13:17:10
Siemko_PL, on 01 August 2016 - 08:50 AM, said: chyba dość duże znaczenie polityczne miałby fakt, że Polacy
sami wyzwolili swoją stolicę? może to otworzyło by nieco oczy
Aliantom, ale tylko nieco, bo pewne decyzje zostały już podjęte i
działania wdrożone w życie. być może mieli byśmy trochę inny obraz
po wojnie. być może nieco więcej czasu zajęło by Sowietom i naszym
sprzedawczykom rozpracowanie "opornych"... być może... Falathi: Niestety, nie. Decyzja zapadła już w Teheranie. Z punktu
widzenia polityki było za późno, a wizja, że powstanie może
wstrząsnąć sumieniem świata i wymusić jakiekolwiek zmiany była
samooszukiwaniem się.
Po pierwsze - nawet, gdyby ludźmi to wstrząsnęło to kto miałby wpłynąć na Churchilla, Roosevelta, Stalina? Z ich punktu widzenia to była albo tragiczna awantura gdzieś daleko, albo w przypadku tego ostatniego świetna okazja do wykończenia przeciwników rękami Niemców. Po drugie powiem trochę cynicznie: jak się chce robić wstrząsający gest, to trzeba przygotować oprawę propagandową. Tymczasem łączność Warszawy ze światem była mocno ograniczona, mało kto poza Polską wiedział, co się dzieje. Po trzecie - takie gesty mogą wstrząsnąć, ale na krótko. W przypadku trwającej właśnie wojny ich szansa oddziaływania jest tym bardziej ograniczona ponieważ cały czas toczą się bitwy, ludzie giną na ogromną skalę a i cenzura robi swoje.
Poza tym, możliwości samodzielnego wyzwolenia stolicy były bardzo ograniczone. Niemcy na krótko spanikowali i to był moment, gdy teoretycznie może coś by się udało zająć - choć należy pamiętać o zgromadzonej w Warszawie broni, bunkrach i umocnieniach niemieckich. Zgodnie z planem jakiego trzymano się jeszcze w połowie lipca atak na Niemców miał nastąpić dopiero, gdy sowiecka artyleria zaczęłaby ostrzeliwać cele po drugiej stronie Wisły, co oznacza przygotowania do ataku. Bez szybkiego wkroczenia Sowietów powstanie niestety nie mogło się udać.
Co do dowództwa Powstania, to nie chcę się rozpisywać. Może wystarczy jeśli powiem, że planowanie wojskowe powinno zawsze być robione na trzeźwo, z zestawieniem rachunku zysków i strat. I w tym wypadku z pełną świadomością, że na szali jest groźba zniszczenia stolicy i ogromne straty ludności.
Po pierwsze - nawet, gdyby ludźmi to wstrząsnęło to kto miałby wpłynąć na Churchilla, Roosevelta, Stalina? Z ich punktu widzenia to była albo tragiczna awantura gdzieś daleko, albo w przypadku tego ostatniego świetna okazja do wykończenia przeciwników rękami Niemców. Po drugie powiem trochę cynicznie: jak się chce robić wstrząsający gest, to trzeba przygotować oprawę propagandową. Tymczasem łączność Warszawy ze światem była mocno ograniczona, mało kto poza Polską wiedział, co się dzieje. Po trzecie - takie gesty mogą wstrząsnąć, ale na krótko. W przypadku trwającej właśnie wojny ich szansa oddziaływania jest tym bardziej ograniczona ponieważ cały czas toczą się bitwy, ludzie giną na ogromną skalę a i cenzura robi swoje.
Poza tym, możliwości samodzielnego wyzwolenia stolicy były bardzo ograniczone. Niemcy na krótko spanikowali i to był moment, gdy teoretycznie może coś by się udało zająć - choć należy pamiętać o zgromadzonej w Warszawie broni, bunkrach i umocnieniach niemieckich. Zgodnie z planem jakiego trzymano się jeszcze w połowie lipca atak na Niemców miał nastąpić dopiero, gdy sowiecka artyleria zaczęłaby ostrzeliwać cele po drugiej stronie Wisły, co oznacza przygotowania do ataku. Bez szybkiego wkroczenia Sowietów powstanie niestety nie mogło się udać.
Co do dowództwa Powstania, to nie chcę się rozpisywać. Może wystarczy jeśli powiem, że planowanie wojskowe powinno zawsze być robione na trzeźwo, z zestawieniem rachunku zysków i strat. I w tym wypadku z pełną świadomością, że na szali jest groźba zniszczenia stolicy i ogromne straty ludności.
1. sierpnia 17:00 godzina W














