WR - jak żyć?
Дата: 01.10.2019 15:38:23
muriceps, on 01 October 2019 - 10:53 AM, said: up. ogólnie trzeba żyć z wewnętrzną równowagą i przejmować się
rzeczami, które można zmienić i lekce sobie ważyć te, na które nie
mamy wpływu. A na WR w ogólnym, długoterminowym ujęciu, wpływ mamy.
Dlatego gracz, któremu zależy na rozwoju powinien przejmować się,
czy też zwracać uwagę na WR. Poza tym, pisałem wielokrotnie o tym,
pozostaje jeszcze satysfakcja z gry. A kiedy gra daje nam
fun, kiedy nas "nakręca". Wydaje mi się, w każdym razie ja tak ma,
że wtedy, gdy zagramy dobrze i wygramy. To zwycięstwo nad
przeciwnikiem, satysfakcja z pokonania w zawodach wroga w innym
czołgu i jego drużyny jest motorem napędowym satysfakcji z gry.
Dlatego nie podzielam punktu widzenia, że nie należy patrzeć na WR.
Trzeba, oczywiście zachowując zdrowy rozsądek. Jestem przeciwnikiem
teorii, że gram 4fun=lubię przegrywać. Uważam, że gram 4fun bo
kręci mnie wygrywanie. Takie jest moje zdanie. Howgh!Falathi: Dla jasności: tak, na długoterminowy wskaźnik WR wpływ mamy
jak najbardziej - ale chodzi mi o to, że zwycięstwo lub przegrana w
drużynie na ogół nie zależy tylko od nas, lecz jest sumą działań
dwóch zespołów.
Dlatego IMO nie ma co się spinać w przypadku pojedynczej gry i nie należy się nakręcać żeby koniecznie wygrać. Należy raczej pomyśleć, jak zagrać optymalnie, by zwiększyć szansę że to nasza drużyna wygra.
Z tym, że są jeszcze bitwy, gdzie faktycznie nasz wpływ jest większy - to wszelkiego rodzaju końcówki, gdy np. zostaje 3 na 4 graczy, wszyscy poharatani i jednym z tych graczy jesteśmy właśnie my. W tym momencie nasze decyzje mają sporo większy wpływ na ostateczny wynik i faktycznie los bitwy jest we naszych rękach.
W takim wypadku rzeczywiście wskazane jest (IMO) nie kombinowanie jak by tu wykręcić najwięcej WN, ale co zrobić, żeby było zwycięstwo.
Dlatego IMO nie ma co się spinać w przypadku pojedynczej gry i nie należy się nakręcać żeby koniecznie wygrać. Należy raczej pomyśleć, jak zagrać optymalnie, by zwiększyć szansę że to nasza drużyna wygra.
Z tym, że są jeszcze bitwy, gdzie faktycznie nasz wpływ jest większy - to wszelkiego rodzaju końcówki, gdy np. zostaje 3 na 4 graczy, wszyscy poharatani i jednym z tych graczy jesteśmy właśnie my. W tym momencie nasze decyzje mają sporo większy wpływ na ostateczny wynik i faktycznie los bitwy jest we naszych rękach.
W takim wypadku rzeczywiście wskazane jest (IMO) nie kombinowanie jak by tu wykręcić najwięcej WN, ale co zrobić, żeby było zwycięstwo.
WR - jak żyć?














