Реклама | Adv
  • Rotator
  • Rotator
  • Rotator
  • Rotator
  • Rotator
  • Rotator
  • Rotator
  • Rotator
  • Rotator
  • Rotator
  • Rotator
  • Rotator
  • Rotator
  • Rotator
Сообщения форума
Реклама | Adv

Fascynacja ludzi niemiecką techniką z okresu II Wojny światowej.

Дата: 16.05.2017 15:57:52
View Postklosiu_1, on 16 May 2017 - 01:10 PM, said: Degrella nie idzie czytać - tak pompatycznej i przesyconej uwielbieniem do WH chały nie pisał nawet Carell :). Nie zdzierżyłem tego. Natomiast "Zapomniany żołnierz" Sajera da się przeczytać. Nie wiem czy można się czepiać wiarygodności, to są po prostu wspomnienia pisane lata po faktach przez prostego żołnierza. Oni się nie dość że do końca nie orientowali gdzie są, to jeszcze nie potrafili dokładnie rozróżnić czołgów (wroga, a często i swoich, szczególnie w piechocie która czołgi własne widywała rzadko) i nie pamiętali dokładnie nazw miejscowości o które walczyli. Taka niewiedza daje wspomnieniom Sajera ciekawy rys autentyzmu. Co do rozróżniania czołgów, wroga, to zasadnicze błędy zdarzały się na każdym szczeblu. Wtedy nie było internetu gdzie każdy na szybko mógł sobie sprawdzić sylwetkę, i mylenie np KV-1 z T-34 było powszechne. Przypominam sobie, że nawet Guderian w 41 roku po ciężkich walkach o Mceńsk sporządził alarmujący raport o nowych ruskich czołgach, gdzie pisał o przewagach T-34, mając wyraźnie na myśli KV-1, mówiąc na przykład, że jedynym sposobem na przebicie T-34 jest trafienie między piąte a szóste koło jezdne. Nie dość, że T-34 ma tylko 5 kół jezdnych ;), to oczywiste jest, że cała sylwetka boczna z pancerzem 40mm nadawała się bez trudu do penetracji. Za to zgadza się, jeśli chodzi o KV-1, bo tam między 5-6 kołem jezdnym nie ma wzmocnienia pancerza. Widać że pomyłki nie omijają nawet najwyższych szarż.

Falathi:   Co do Degrelle`a - pełna zgoda.  Zapomniany żołnierz da się czytać, ale o ile mi wiadomo jest to raczej beletrystyka i nie ma pewności, że faktycznie było tak, jak on opisuje. Z drugiej strony, książka niewątpliwie daje niezłe pojęcie o reliach frontu. Pod tym względem mógłbym to porównać do wspomnień Jungera, które IIRC też nie są w 100% pewne co do dokładnego przebiegu wydarzeń, ale dają b. dobre pojęcie jak wyglądały walki na Zachodzie w czasie I wojny.  Zresztą, jeśli o to chodzi - np. południowy odcinek frontu na wschodzie to często gęsto był step. Lądujesz na gigantycznej równinie, bez żadnych wyróżniających się punktów, mijasz wsie i miasteczka które wyglądają podobnie i których nazw nie znasz. W takich warunkach nietrudno stracić orientację.    Jeśli chodzi o czołgi - pełna zgoda, zresztą ten sam problem był z lotnictwem. Piechota często wiedziała, że są czołgi, ale które konkretnie są jakie? Co do Guderiana - owszem, zwłaszcza we wcześniejszej fazie wojny i przy spotkaniu wcześniej nieznanych typów takie pomyłki zdarzały się dość często. Zresztą, w 1941 Guderian i nie tylko nie dowierzali np. raportom o sowieckich czołgach z działami 152mm i uznawali to za przesadę, tymczasem chodziło o KW-2.
  PS Muszę powiedzieć, że nie czytałem nie wiadomo ilu wspomnień wojennych, ale IMO świetnie napisany jest np. Samuraj autorstwa Sakai Saburo. Fakt, książka IIRC była pisana we współpracy z jakimś dziennikarzem, ale wyszło jej to na dobre. Świetnie czyta się wspomnienia Pławskiego "Fala za falą". "Wyspy ostatniej nadziei" Władysława Mazura były dla mnie objawieniem. To nie jest książka napisana jakimś świetnym stylem, po prostu wspomnienia uczestnika Kampanii Wrześniowej który zaliczył łagry, wyszedł z Andersem i trafił do marynarki - ale właśnie z uwagi na jego przeżycia było to coś niesamowitego. No i jest to pierwsza książka, z której gdy miałem 10lat dowiedziałem się o 17 września i tym, co działo się potem.  W miarę ciekawe były też wspomnienia lekarza II Korpusu "Wojna, ludzie, medycyna" - autora niestety nie pamiętam, ale książka ciekawa i całkiem dobrze napisana.   

Реклама | Adv